(Prawie) idealny prawnik na etacie. Część 1. Czyli jak awansować i zarabiać więcej.

…ale jedynie do otwarcia własnych oczu.

Nic na świecie nie jest idealne, w tym pracownicy. Choćbyś więc stanął na rzęsach, nie będziesz idealny, zawsze możesz jednak być coraz lepszy. Opowiemy tu jak stać się naprawdę dobrym pracownikiem. Powiemy jak wzrastać, tak aby dać sobie szansę na awans i większe zarobki.

Przecież jestem dobry, w tym co robię. Muszę coś zmieniać?

Poczucie własnej wartości jest oczywiście ekstremalnie ważne, ale dopiero pokora i świadomość tego, że do poprawy w nas samych zawsze coś się znajdzie, jest momentem przełomowym w karierze każdego prawnika.

Sam miałem taki etap w życiu, w którym moja zawodowa (i nie tylko zawodowa) samoocena była mocno przeszacowana. Na szczęście trafiłem do miejsca, które otworzyło mi oczy. To otwarcie oczu potrafi być bolesne jak przy użyciu łomu.

Wychodząc z założenia, że jesteś gotowy na zmianę, gotowy na systematyczny i konsekwentny rozwój, zaczynasz od otwarcia oczu.

Czytaj dalej (Prawie) idealny prawnik na etacie. Część 1. Czyli jak awansować i zarabiać więcej.

Prokrastynacja, czyli dlaczego prawnicy mają (i odkładają na później) ostatnie terminy.

7 — 9 minut

To jest tak proste, że aż trudne.

PROkrastynacja to bardzo modne słówko. Nie tylko u PRAwników czy innych PROfesjonalistów.

Sam poznałem je stosunkowo niedawno i ten moment poznawczy wywołał u mnie ogromny uśmiech. W drodze do pracy słuchałem Przeciętnego Człowieka w Świecie Nieprzeciętnych Idei i tu takie oświecenie we mnie nastąpiło.

Acha! To więc nic nienormalnego, że mamy TENDENCJĘ (to słowo jest tu użyte przeze mnie nie bez przyczyny) do owlekania spraw (z reguły ważnych spraw) na później. Przy czym, to później, to często już „bardzo” później. Noc praktycznie. Do tego wynajdujemy przy tym setki innych spraw i zadań, które „musimy” koniecznie wykonać, żeby tylko nie zajmować się tym co naprawdę jest ważne.

I to właśnie jest ta cała PROkrastynacja, czyli ładnie nazwane odkładanie spraw na ostatnią chwilę, albo nawet na wieczne nigdy, ad Kalendas Graecas.

Czytaj dalej Prokrastynacja, czyli dlaczego prawnicy mają (i odkładają na później) ostatnie terminy.

Zaczynamy. O początkach słów kilka.

Dzień dobry. Cześć.

Fajnie, że tu jesteś.

To jest mój pierwszy post ever. Nie spodziewaj się więc fajerwerków, zwłaszcza od faceta, który od ponad piętnastu lat pisze głównie umowy i inne tego typu dokumenty.

Przyszedł czas, aby powołać do życia Rozwojowisko i dać sobie możliwość tworzenia czegoś innego niż teksty prawne.

Ale dla kogo pisać?

Każdy tekst ma swego autora (nadawcę) i adresata. Każdy tekst pisany jest dla kogoś. Do zdefiniowania adresata tekstów, które będę tu wrzucał, zainspirowała mnie pewna niezwykle mądra powieść – Egipcjanin Sinuhe.

Egicjanin Sinuhe to historia długiego i burzliwego życia tytułowego bohatera, który jest też jej narratorem. Sinuhe, choć był „synem” fińskiego pisarza, stał się znany światu jako lekarz faraona, specjalista trepanator. Zaczynając snuć swą opowieść, Sinuhe postanowił ujawnić światu dlaczego w ogóle ją pisze, a zwłaszcza dla kogo to robi.

Okazało się, że Sinuhe pisał książkę dla siebie. Dla siebie samego. Dla Egipcjanina Sinuhe.

Mika Waltari Egipcjanin Sinuhe.

Książka wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Uzmysłowiła, że pomimo tysięcy lat, które dzielą współczesność od czasów, w których dane było żyć wyżej wymienionemu lekarzowi, na świecie nie za wiele się zmieniło. W różnych aspektach, ale o tym może kiedy indziej.

Dziś skupię się jedynie na tym, że uznałem, że też powinienem ustalić, dla kogo będą powstawać wpisy na tym blogu.

I tu niespodzianka, olbrzymia niespodzianka.

Też pisał będę dla siebie. Takie jest założenie, aby pisać teksty, które sam chciałbym przeczytać i o których chciałbym nie zapominać (skoro już je przeczytałem).

Nieśmiało liczę, że Ty również zechcesz rzucić na to okiem.

To byłoby na tyle z tego wpisu. Dziękuję, że dotarłeś do samego końca.